Sztuczna inteligencja

Google Photos z AI zmienia zasady gry w edycji zdjęć – otwórz oczy na nowe możliwości

Czy jedno krótkie „otwórz oczy” może uratować nieudane ujęcie? W Google Photos – coraz częściej tak. Aplikacja dorzuca sześć nowych sztuczek z AI, które mają sprawić, że edycja zdjęć i szukanie wspomnień będą bardziej naturalne niż przesuwanie suwaków w tę i z powrotem.

Sedno jest proste: zamiast polować na narzędzia i filtry, mówisz (albo piszesz), co chcesz osiągnąć – a Photos robi resztę. Do tego dochodzą kreatywne szablony, mocniejsze generatywne przeróbki na modelu Gemini „Nano Banana” i mądrzejsze wyszukiwanie w stylu „Ask Photos”. Brzmi jak mały lifting? Bardziej jak wymiana silnika pod maską.

Google Photos dawno przestało być zwykłą galerią. Po 10 latach od startu to platforma, która próbuje zrozumieć twoją bibliotekę: kto jest na zdjęciu, co to za moment, dlaczego jest dla ciebie ważny. Właśnie dlatego te aktualizacje są istotne – AI ma wreszcie zrobić to, czego ludzie naprawdę chcą od edytora: działać po ludzku, na prośbę, bez żmudnej dłubaniny. [3]

Futurystyczne biuro z interfejsem edycji zdjęć w stylu 2.5D.
Grafika koncepcyjna (AI)

O co chodzi – sześć rzeczy, które zrobisz teraz w Photos dzięki AI

1) Poprawki „jak do krawca”: zdejmij okulary, otwórz oczy, dodaj uśmiech

Znasz to: kadr idealny, ale ktoś mruży oczy, inny zapomniał zdjąć okulary, a ty wyglądasz jak po długim locie. Nowa funkcja spersonalizowanych edycji pozwala to ogarnąć w jednym kroku. Otwierasz zdjęcie, stukasz „Pomóż mi edytować” i wpisujesz komendę w stylu „zdejmij okulary Riley, otwórz moje oczy, spraw, by Engel się uśmiechnęła”. Aplikacja wykorzystuje prywatne grupy twarzy, by dopasować poprawki do konkretnych osób i zachować ich wygląd. Czyli nie „uniwersalny uśmiech nr 3”, tylko twój. Warto wiedzieć: to wciąż edycja generatywna, więc nie traktuj jej jak dokumentu tożsamości. [1]

Interfejs edycji zdjęć z osobami w kadrze, jedna z zamkniętymi oczami.
Grafika koncepcyjna (AI)

2) Edycja „na prośbę” ląduje na iOS – i bez suwaków

Do tej pory wygoda „powiedz, co chcesz, a my to zrobimy” była domeną Androida i wybranych Pixeli. Teraz Google rozszerza edycję przez tekst i głos także na iOS w USA. Nie musisz już kopać w zakładkach z filtrami – opisujesz rezultat, a Photos dobiera narzędzia. Przy okazji na Androidzie pojawił się przeprojektowany edytor: zamiast jednego Magic Editora masz czytelne kategorie (Actions, Filters, Lighting, Color) i praktyczną wyszukiwarkę narzędzi. Magic Editor nie zniknął – po prostu rozdzielił się na części, które łatwiej ogarnąć. [1]

3) Kreatywne szablony z AI: szybkie kolaże i wspomnienia bez gimnastyki

Nie każdy chce sam projektować własne „Year in Review”. Szablony oparte na AI podpowiadają układy i stylistyki dla kolaży oraz wspomnień, automatycznie wybierając sensowne ujęcia z danego tematu czy okresu. Chcesz „Weekend nad morzem” albo „Pierwszy rok z psem”? Wybierasz temat, a Photos składa gotowca, który możesz lekko doszlifować. To część aktualizacji, która skraca dystans od „mam tysiąc fotek” do „mam co pokazać rodzinie”.

4) Reimagine na sterydach Nano Banana

Gemini ma w Photos nowy model do edycji obrazów o nazwie Nano Banana. Efekt? Bardziej naturalne generatywne przeróbki i stabilniejsze narzędzia pokroju Reimagine czy Move. Przesunięcie obiektu, lekkie „oczyszczenie” tła, alternatywna wersja kadru w innym stylu – mniej artefaktów, więcej kontroli. To nie Photoshop z tysiącem pokręteł, ale do codziennych zadań często wystarczy.

5) Ask Photos: pytasz jak człowiek, szukasz jak Google

„Pokaż najlepsze zdjęcia z Tokio z ramenem”, „kiedy ostatni raz byliśmy na nartach z Adamem?” – zamiast żonglować filtrami i mapami, możesz po prostu zapytać. Ask Photos łączy metadane, rozpoznawanie obiektów i kontekst z twojej biblioteki, żeby wyciągnąć właściwe kadry, a nie przypadkowe. Funkcja rozwija się stopniowo (na starcie w wybranych regionach i językach), ale kierunek jest jasny: to przeszukiwanie wspomnień w trybie rozmowy, nie listy filtrów.

6) Sprytniejsze podpowiedzi i działania kontekstowe

Nowy Photos częściej sam zaproponuje sensowną akcję: „usuń odbicia”, „wyprostuj horyzont”, „wyczyść tło”, „zrób z tego kartkę”. W praktyce oznacza to mniej błądzenia po menu, a więcej czasu na klik „zastosuj”. To drobiazg, ale składa się na wrażenie, że aplikacja rozumie, co masz na myśli. I tak, nadal możesz przejąć stery i zrobić wszystko ręcznie – AI ma być asystentem, nie reżyserem.

Kontekst – dlaczego to ważne i co z tego wynika

AI w Photos przestaje być zbiorem „magicznych” sztuczek, a zaczyna przypominać interfejs. Pisz, mów i pokazuj – a technologia ma się dopasować. To zgodne z większym trendem w Google: od wyszukiwarki po edytory, firma unifikuje interakcje wokół języka naturalnego i modeli Gemini. Przy okazji porządkuje interfejs (rozbicie Magic Editora) i rozszerza dostępność na iOS, zamiast trzymać smaczki tylko dla Pixeli.

Fakty i liczby? Google mówi wprost: wiele z nowości napędza Gemini i jego model Nano Banana, a edycje twarzy opierają się na prywatnych grupach twarzy z twojej biblioteki. Rozszerzanie „edit by asking” na iOS startuje w USA i będzie wdrażane stopniowo. Ask Photos – również rollout falami. Nowy edytor na Androidzie już jest, a użytkownicy zauważą nowe zakładki i rozdzielone narzędzia, w tym Magic Eraser, Move i Reimagine. Google nie podaje liczby parametrów modeli (mld), kontekstu tokenów ani wyników benchmarków dla Nano Banana czy integracji w Photos. Brak też jawnej licencji – to funkcje dostępne w aplikacji. Nie ma precyzyjnych wymagań sprzętowych; dostępność zależy od urządzenia, regionu i wersji systemu. [5]

Krótki komentarz

Jasne, „otwieranie oczu” czy „dodawanie uśmiechu” może brzmieć kontrowersyjnie. Ale w granicach zdrowego rozsądku to po prostu naprawa błędów chwili – tego, co kiedyś i tak próbowaliśmy robić, tylko gorzej i bardziej topornie. Kluczowy warunek? Transparentność i kontrola: łatwe cofanie, brak agresywnych „upiększaczy” domyślnie i jasne sygnały, że obraz był edytowany. AI ma pomóc pamiętać, nie przepisywać historii.

Na koniec

Google Photos rośnie w stronę asystenta do wspomnień: rozumie kontekst, sugeruje sensowne poprawki i pozwala wywołać je jednym zdaniem. Czy to wystarczy, byśmy przestali tonąć w morzu zdjęć? Być może. A jeśli nie, to przynajmniej łatwiej znajdziemy te, które są naprawdę warte ramki.

Źródła

🧠 Czy ten artykuł dał Ci nową perspektywę?
Jedno kliknięcie. Zero kont. PressMind uczy się razem z Tobą.
Ładowanie oceny…

Dodaj komentarz