Czy najnudniejsze budynki świata właśnie zmieniają bieg gospodarki? Te wielkie, bezokienne kostki z klimatyzatorami na dachu coraz częściej kosztują po miliardzie dolarów – i wyrastają szybciej, niż zdążymy powiedzieć „gen AI”.
Boom na sztuczną inteligencję przepompował setki miliardów w nowe centra danych. Big Tech stawia „fabryki obliczeń” w tempie, które podciąga amerykańskie PKB, a inwestorzy traktują serwerownie jak nową klasę strategicznych aktywów. Problem w tym, że o ile pieniędzy nie brak, o tyle brakuje… mocy, wody i cierpliwości regulatorów. To wyścig na gigawaty, w którym mapa świata zaczyna się rysować na nowo.
W skrócie: centra danych przestały być tłem internetu. Stały się infrastrukturą krytyczną, na której będą się rozstrzygać przewagi w AI – i rachunki za prąd. Decyzje o tym, gdzie i jak je budować, zwiążą nam ręce na lata: dla sieci energetycznych, dla klimatu i dla portfeli miast, które kuszą zwolnieniami podatkowymi.
Stargate i miasto zasilane żądaniami do GPU
Sam Altman porównał rok temu imperium OpenAI do… Imperium Rzymskiego. Z przesadą? Niekoniecznie. OpenAI, Microsoft, Oracle i SoftBank uruchomili projekt Stargate z ambicjami liczonymi w setkach miliardów, a kolejne partnerstwa zaczęły być opisywane nie tylko dolarami, ale mocą – w gigawatach – i wpływem na lokalne rynki pracy. Najwięksi zapowiadają ogromne nakłady i wiążą je wprost z dostępnością energii i sprzętu. Te umowy są, jak mawiają ludzie z branży, „smarowane gigawatami”. [1]
Kapitał wchodzi drzwiami i oknami
To nie tylko budowy. To też konsolidacja. SoftBank dogadał przejęcie DigitalBridge za około 4 miliardy dolarów (z długiem), a inwestorzy pod wodzą Global Infrastructure Partners z grupy BlackRock wykupili Aligned Data Centers w transakcji za 40 miliardów. Bain sprzedał centra danych w Chinach za 4 miliardy, Vantage przejął kampus Yondr w Malezji, a Samsung kupił FläktGroup, europejskiego specjalistę od chłodzenia, za 1,5 miliarda – bo w tej układance nawet chłodzenie staje się elementem strategicznym. Krótko: centra danych to klasa aktywów infrastrukturalnych, do której zjechały fundusze i prywatny kapitał. [2]
Polityka lokalna robi swoje
W skali mikro wygląda to tak: w Westfield w Massachusetts ma powstać kampus danych za 4 miliardy dolarów. Pchnęła to naprzód nowa ulga podatkowa stanowa obejmująca sprzęt, oprogramowanie, prąd i budowę. Plan? 10-14 budynków na 120 akrach, około 400 stałych miejsc pracy (średnio powyżej 100 tys. dolarów rocznie) i 1800-2000 etatów budowlanych przez 8-10 lat. Lokalizacja nie jest przypadkowa: interkonekt sieciowy Eversource, nowa stacja transformatorowa, światłowód, lotnisko pod bokiem i względnie tania energia w ISO New England. Nic dziwnego, że wiele stanów w USA oferuje podobne zachęty – to dosłownie wyścig ulg. [3]
Wąskie gardło? Prąd. A dokładniej – przyłącza
„Wszystkie centra AI walczą o podłączenie do sieci. Są tak zdesperowane, że budują własne elektrownie” – mówi Amit Narayan z Gridcare. Startup właśnie wyszedł z ukrycia z tezą, że w amerykańskiej sieci „chowa się” ponad 100 gigawatów mocy, które można odblokować sprytnym planowaniem. Gridcare mapuje sieć, liczy 200 tys. scenariuszy, dokłada do tego dostęp do światłowodu, gazu, wody, ryzyka pogodowe, lokalne nastroje – i idzie do operatorów z konkretem. Zarabia za każdy uwolniony megawat. Czasem warunek jest prosty: data center ma na kilka godzin w tygodniu przełączyć się na zasilanie awaryjne. Alternatywa? Czekać latami w kolejce na przyłącze albo stawiać „behind-the-meter” – własne, drogie źródło mocy z tyłu licznika. [4]
AI chce chłodu i odnawialnych. Planeta – też
Jeszcze trudniejsze pytanie brzmi: gdzie budować, by nie podlać kryzysu klimatycznego. Analiza w Nature Communications, opisana przez Wired, przewiduje skutki środowiskowe boomu do końca dekady, uwzględniając popyt na chipy AI, miks energetyczny stanów i deficyty wody. Wniosek: obietnice „net-zero” mogą przegrać z rzeczywistością chłodzenia i zasilania. Najlepsze lokalizacje to te, które łączą niski ślad węglowy i mniejsze ryzyko suszy. W USA jako optymalnych kandydatów wskazano Teksas, Montanę, Nebraskę i Dakotę Południową. Tymczasem historia lubi Virginię i Kalifornię – za światłowód, kompetencje i ulgi. Tyle że Virginia może mieć problem z realizacją ambitnych celów czystej energii, a Kalifornia od lat walczy z wodą. Gubernator Gavin Newsom zawetował nawet prawo nakazujące ujawnianie zużycia wody przez operatorów – bo „stan jest gotowy” na centra. To wygodny optymizm.
Czy to już bańka, czy po prostu nowa energetyka?
Paradoks epoki: pieniędzy jest więcej niż mocy. Najwięksi gracze technologiczni i kapitał infrastrukturalny ogłaszają kolejne miliardowe plany i transakcje, ale coraz głośniej brzmi pytanie: czy zwrot z tych inwestycji przyjdzie wystarczająco szybko, by udźwignąć skalę długu i oczekiwań? Prawda jest mniej widowiskowa niż nagłówki: dziś wąskim gardłem jest inżynieria i energetyka, nie venture capital. A najnudniejsze budynki świata? Potrafią zatrząść makroekonomią, jeśli pożerają gigawaty.
Na koniec: to nie marsz po tytuł „największego”. To wyścig o mądrzejszą mapę. Gdzie postawić kolejne megawaty, jak je chłodzić i z czego zasilić – to decyzje na dekadę. Jeśli naprawdę budujemy „fabryki AI”, wypada zaprojektować je jak dobrą elektrownię: z myślą o efektywności, sąsiedztwie i budżecie planetarnym. Bo rachunek – prędzej czy później – i tak ktoś zapłaci. Pytanie brzmi: czy będzie to twoje miasto, twoja sieć, czy twoja rzeka.
FAQ
Czy centra danych naprawdę zużywają tyle prądu, ile się mówi?
Tak – hyperskalowe obiekty potrafią potrzebować setek megawatów i lat czekać na przyłącze do sieci. Dlatego firmy szukają „własnej” mocy lub rozwiązań pozwalających odblokować istniejącą przepustowość.
Gdzie w USA najlepiej budować centra danych pod kątem emisji i wody?
Według analizy w Nature Communications najlepsze są Texas, Montana, Nebraska i Dakota Południowa. To wynik miksu energetycznego i mniejszej presji na zasoby wodne – choć lokalne warunki zawsze decydują ostatecznie.
Dlaczego stany prześcigają się w ulgach podatkowych dla centrów danych?
Bo to szybka droga do inwestycji i miejsc pracy, a konkurencja jest ogólnokrajowa. Massachusetts wprowadziło szeroką ulgę i od razu przyspieszyło projekt kampusu za 4 miliardy w Westfield.
Czy zabraknie nam mocy dla AI w najbliższych latach?
Krótkoterminowo wąskim gardłem są przyłącza i przepustowość sieci – tak, będą braki. Firmy próbują temu zaradzić „behind-the-meter” i narzędziami w stylu Gridcare, które mają odblokować ukrytą pojemność, ale to nie rozwiąże wszystkiego od ręki.
Kto dziś wydaje najwięcej na centra danych?
Najwięksi gracze technologiczni i kapitał infrastrukturalny. Transakcje idą w dziesiątki miliardów, a niektóre projekty są liczone w setkach miliardów. Pieniędzy nie brakuje – bardziej prądu i wody.
Źródła
- [1] https://wired.com/story/expired-tired-wired-data-centers/
- [2] https://www.tradingview.com/news/gurufocus:664369832094b:0-ai-boom-triggers-wave-of-multibillion-dollar-data-center-deals/
- [3] https://www.nbcboston.com/news/local/massive-multi-billion-dollar-data-center-campus-planned-in-western-massachusetts/3795016/
- [4] https://techcrunch.com/2025/05/27/gridcare-thinks-more-than-100-gw-of-data-center-capacity-is-hiding-in-the-grid/
- [5] https://siliconangle.com/2025/11/14/amazingly-ai-companies-still-short-data-centers-not-money-build/
- [6] https://www.wired.com/story/heres-where-to-build-data-centers-to-keep-emissions-down/
To nie jest ozdobnik. To ślad po procesie: ile informacji było szumem, ile stało się wiedzą i jak wyglądał research, zanim powstał ten tekst.
1. Zbieranie sygnałów (discovery)
- Znaleziono materiałów
- 80
- Wybrane do analizy
- 42
- Odrzucone
- 38
- Duplikaty
- 1
- Klastry (wątki)
- 41
2. Selekcja i filtrowanie
- Odrzucono po tytule
- 40
- Odrzucono semantycznie
- 5
3. Wyszukiwanie i wzbogacanie
- Zapytania wyszukiwawcze
- 9
- Unikalne wyniki
- 79
- Kandydaci
- 12
- Dodane z wyszukiwania
- 6
- Przeskanowano URL-i (seed)
- 1
4. Finalny kontekst
- Źródła użyte w tekście
- 6
- Źródła (domeny)
- 5
- Wikipedia - kontekst
- tak
- Expansion - kontekst
- nie
- Wyłuskane liczby
- 1




